Spotkanie z Aretą z Local Heores !
W zeszłym miesiącu odwiedzając stolicę, miałyśmy przyjemność spędzić czas z Aretą Szpurą - na co dzień dobrze znaną właścicielką polskiej marki LOCAL HEROES.
Nie długo miną 3 lata odkąd zrobiło się głośno o tej marce, a wszystko to za sprawą Justina Biebera, ale tę historię znają już chyba wszyscy:)
Mimo tego, że spędziłyśmy z Aretą godzinę możemy śmiało powiedzieć, że jest najbardziej energiczną, pozytywną i uśmiechniętą dziewczyną na Ziemi.
Mimo tego, że spędziłyśmy z Aretą godzinę możemy śmiało powiedzieć, że jest najbardziej energiczną, pozytywną i uśmiechniętą dziewczyną na Ziemi.
NSŚ: Jak się żyje z faktem, że jesteście najbardziej rozpoznawalną polską marką?
A: Dobrze wiedzieć. Nie powiedziałabym
czegoś takiego. Nadal Nasza firma jest małą firemką, która działa i to nie jest typową "sieciówką".
NSŚ: Ale wiemy, że szyjecie w Polsce i nasze
materiały są nieporównywalne do tych z Azji. Czyli nie czujecie tej popularności?
A: Raczej nie. Wszystko przez to, że siedzimy dużo w swoim świecie. To super jak jakaś dziewczyna jest ubrana w nasze rzeczy. Trochę też mamy wrażenie, jakbyśmy walczyły z wiatrakami, bo chcemy mieć fajne rzeczy, z internetu
przenieść je na ulicę, tylko że jest to ciężkie, bo cokolwiek byśmy nie zrobiły to
tak czy siak musi być czarna albo szara wersja, bo ludzie w
Polsce nie są aż tak chętni, żeby się wyróżniać i nosić kolory. To jest też tak, że w sumie
nigdy tego nie planowałyśmy, nie było sytuacji, że obudziłam się jednego dnia i
powiedziałam „O, założę firmę”, wszystko było totalnie nieprzewidziane
i sama nie wiem gdzie to się dalej potoczy.
NSŚ: Jak reagujecie na to, że znani ludzie chodzą w waszych
rzeczach?
A: Cieszymy się, teraz trochę przyzwyczaiłyśmy się do
tego. Z początku to było oczywiście szaleństwo. Jak Justin się pokazał w LH to
siedziałyśmy i płakałyśmy na zmianę. Wiadomo też, jak była RiRi to też było extra. Szalone
historie i satysfakcja, że nam się udało, bez żadnych pomocy agencji PR’owej.
NSŚ: Który projekt uważasz za najlepszy? Masz jakiś taki TWÓJ?
A: "Doing Real Stuff Sucks" jest klasykiem, który jest
po prostu mój i też to nie jest jakiś specjalny design. Strasznie lubię też "Internet Princess", to jest takie uroczę. Wszystkie w sumie nasze projekty uwielbiam. Wiadomo, że jest część takich na które od 3 lat patrzę i mam już dość. Więc nie, nie mam jednego ulubionego projektu.
NSŚ: Pytanie końcowe. Czy Polskie społeczeństwo nosi się
świadomie, a jeśli nie to czy jesteśmy to w stanie zmienić?
A: Mam nadzieję. Znaczy cała nadzieja w Nas. Wyjeżdżam do USA i tam jest inaczej. Przyjechałam na miesiąc i mówię: nie. Chociaż
większym wyzwaniem będzie TUTAJ coś zmienić, a nie jechać tam gdzie jest już
wszystko zrobione.
NSŚ: Powiedz tylko, czy Local Heroes jeszcze ruszy bardziej do
przodu czy już się nasyciłyście tym wszystkim i to już jest
koniec, tyle wam wystarczy?






0 komentarze