NON – naprzeciw panującym trendom

By 19:05 ,




Trwałe, idealne w swojej prostocie, zrywające z sezonowością i trendami, a przede wszystkim uniwersalnie piękne. Projekty NON to perfekcja sama w sobie. Idealnie przeszyte, użytkowe, praktyczne, stworzone z najwyższą dbałością o detale. Twórczynie- Agata i Ania za pomocą swoich projektów wypełniają misję i wychodzą naprzeciw modzie i nadchodzącym trendom, zachowując przy tym świeżość i szlachetność. Ubrania NON to propozycja dla świadomych swojego piękna kobiet, a także dla tych, których wymagania są odrobinę większe :) 

 

Waszą markę tworzą dwie osoby. Gdzie zdobywałyście doświadczenie projektowe, jak wyglądały Wasze początki?
THISISNON to Agata Macios - kulturoznawca, manager Resortu - warszawskiej klubokawiarni i Ania Dobek - architekt związany z warszawską pracownią WXCA. Żadna z nas nigdy nie zajmowała, ani nawet nie interesowała się modą. Moda i związana z nią sezonowość, podążanie za trendami to coś, co kompletnie nas nie inspiruje. Staramy się czerpać z natury, sztuki, struktury materiałów, na projektantach, czy trendach się nie znamy i wcale znać się nie chcemy. W tym paradoksalnie czujemy swoją siłę, w świeżym, trochę nawet zuchwałym podejściu, w traktowaniu ubioru, jako przedmiotu użytkowego, który ma wyrażać jakieś uniwersalne, ponadczasowe piękno, a przy tym być praktyczny i trwały. Na razie dobrze nam się to sprawdza i głęboko w tę ideę wierzymy. Nie mogłybyśmy jej realizować gdyby nie wspomagający nas zespół wspaniałych specjalistów w dziedzinie krawiectwa, konstrukcji, czy fotografii. To w dużej mierze dzięki nim jesteśmy w stanie działać tak jak sobie wymarzyłyśmy - absolutnie bezkompromisowo.

 

Jak rozpoczyna się proces tworzenia kolekcji? Skąd czerpiecie pomysły na nowe formy i kroje?
Gdy zaczynamy projektować, staramy się dotrzeć do możliwie najprostszej formy, rezygnując ze wszystkiego, co nie jest absolutnie niezbędne, by była ona piękna, trwała i praktyczna. Pracując nad danym  projektem wielokrotnie przerysowujemy i przeszywamy poszczególne modele, wciąż ujmując, poszukując tej idealnej, minimalistycznej formy. 


     
    Skąd zamiłowanie do minimalizmu i klasyki? 
Tworzenie rzeczy ponadczasowych, takich, których zarówno design, jak i jakość przetrwa kolejnych kilka dekad to swego rodzaju misja, którą staramy się spełniać. Posiadając i kupując mniej mamy realny wpływ na ograniczenie zużycia surowców, produkcji śmieci, zwiększanie szacunku do ludzkiej pracy i zasobów naturalnych. Nasze ubrania prawdopodobnie nie przestaną być modne, bo nigdy takie nie były. Dzięki temu zmieniające się trendy nie powodują, że przestajemy chcieć je nosić.

Jaka jest klientka NON? Posiadacie wzorce, według których projektujecie?
Nasi klienci to raczej ludzie po trzydziestce, wykonujący wolne zawody, architekci, graficy, pracownicy naukowi... oni doskonale rozumieją, że warto kupować świetnie wykonane, skromne, ponadczasowe ubrania, że piękno może kryć się w prostocie, dopracowanych formach, dbałości o detal. Ich, podobnie jak nas, kompletnie nie interesuje moda, sezonowość, czy trendy, ważna jest dla nich jakość, jakiegoś rodzaju uniwersalne piękno, które innym może wydawać się nudne. Często nam o tym piszą po zrobieniu zakupów, to daje nam energię i poczucie, że robimy coś ważnego. 

 

Konkurencja w Polskiej modzie niezależnej jest coraz większa, czy jest to dla Was odczuwalne? Tworzycie również na rynek zagraniczny?
Czy polskie społeczeństwo nosi się świadomie?
Ciągle rosnąca liczba naszych klientów to chyba dowód na to, że nasze społeczeństwo dojrzewa, że nie chcemy już tanich, wyprodukowanych kosztem ludzkiego zdrowia i środowiska rzeczy, że rozumiemy że jakość jest ważniejsza od ilości i że ona musi kosztować. Ogromnie nas cieszy i szczerze mówiąc trochę zaskakuje jak wiele ludzi myśli podobnie do nas. 
Jeszcze więcej satysfakcji sprawiłoby nam to, gdyby ta filozofia trafiała też to polskich odbiorców, ale to chyba jeszcze przed nami. Na razie nasze rzeczy kupują przede wszystkim Niemcy, Amerykanie, Brytyjczycy, Australijczycy... Zagraniczni odbiorcy znaleźli nas sami trafiając na zdjęcia kolekcji na instagramie i pintereście, Brytyjski Vogue sam napisał do nas z propozycją publikacji o THISISNON, podobnie jak kilka niemieckich magazynów, w Polsce wciąż niewiele osób o nas słyszało.


Martyna B.


You Might Also Like

0 komentarze